Dwa kierunki są ważne: eksploracja i dokończenie projektu himalaizmu zimowego – rozmowa z Małgorzatą i Janem Kiełkowskimi

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 09 października 2013 12:52

Ona – prowadziła nowe drogi w Tatrach latem, pierwsze zimowe przejścia, ma na koncie pierwsze kobiece przejście pn.-zach. flanki Akher Chagh, pierwsze kobiece wejścia na szczyty w Andach Peruwiańskich, tłumaczka i redaktorka książek górskich. On – dokonał ponad 40 wejść nowymi drogami i pierwszych przejść zimowych dróg w Tatrach, część z nich do dzisiaj uważana jest za jedne z najtrudniejszych w Tatrach. Zdobył także 30 dziewiczych pięciotysięczników i dokonał pierwszych przejść w różnych górach całego świata. Oboje są autorami przewodników górskich, współautorami i współredaktorami Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu. Proszę Państwa: Małgorzata i Jan Kiełkowscy!

 Jan i Małgorzata Kiełkowscy na ganku schroniska nad Morskim Okiem, zima 1968 (fot. arch. M. i J. Kiełkowscy)

Jan i Małgorzata Kiełkowscy na ganku schroniska nad Morskim Okiem, zima 1968 (fot. arch. M. i J. Kiełkowscy)

Jan i Małgorzata Kiełkowscy (fot. Outdoor Magazyn)

Jan i Małgorzata Kiełkowscy (fot. Outdoor Magazyn)

Aneta Żukowska: Ile posiadacie książek w domu?

Małgorzata Kiełkowska: Ponad sześć tysięcy.

Jan Kiełkowski: Właściwie w pewnym momencie przestaliśmy je liczyć. Nasze książki są skatalogowane, ale gdybym chciał podać ich liczbę według katalogu, byłoby to niemiarodajne. Mamy na przykład różne wydania tej samej książki, a poza tym pod jedną pozycją są całe roczniki czasopism, np. 150 tomów Alpine Journal. Dlatego mówimy o tym inaczej: mamy obecnie 250 metrów bieżących półek z książkami.

M.K.: Ze względu na to niedawno zmieniliśmy mieszkanie na takie, którego stropy mają wytrzymałość dwie tony na metr kwadratowy.

Fragmenty biblioteki Małgorzaty i Jana Kiełkowskich (fot. arch. M. i J. Kiełkowscy)

Fragmenty biblioteki Małgorzaty i Jana Kiełkowskich (fot. arch. M. i J. Kiełkowscy)

16

14

Duże pole do popisu dla encyklopedystów, a przecież tym zajmowaliście się od 12 lat. Ukazał się niedawno szósty tom Wielkiej Encyklopedii Gór i Alpinizmu. Jak wygląda na co dzień Wasza praca nad encyklopedią?

M.K.: Ta praca nie jest spektakularna ‒ po prostu niekończąca się weryfikacja danych i pisanie oraz redagowanie haseł, poprawianie już gotowych itd. Na co dzień korzystamy z naszej bazy, czyli biblioteki, materiałów w komputerze, wszystkiego, co przez wiele lat zbieraliśmy przy różnych okazjach, nawet niekoniecznie pod kątem encyklopedii.

J.K.: Jeśli nie są to gotowe, już przetworzone dane, to przynajmniej mamy informacje o tym, gdzie ich należy szukać. Przy czym z wszystkich źródeł najmniej pewnym okazuje się Internet, który jest trochę zdradliwy. Dzisiaj zapiszę sobie adres strony, a za pół roku jej nie ma. Jednak intensywnie korzystamy z Internetu, choć czasem jesteśmy nim mocno rozczarowani. Przede wszystkim jednak ma dla nas znaczenie to, co zostało zapisane na papierze.

M.K.: Tak, to trwa i to są rzeczywiście najwiarygodniejsze informacje. Opracowując coś takiego, trzeba jednak korzystać z różnych źródeł, ponieważ w informacjach dotyczących tego samego faktu mogą wystąpić duże rozbieżności. Wiele razy przekonaliśmy się, że np. do informacji w przewodniku można mieć większe zaufanie niż do notatki zamieszczonej w jakimś ulotnym biuletynie. Ktoś, kto napisał przewodnik, na pewno dokładniej przeanalizował dane, porównał je, zweryfikował. A nasza praca wygląda jak każda inna. Od 8 rano do komputera i wertowanie. Spis haseł kształtował się w trakcie pracy, wynikał z wiedzy i doświadczenia autorów, a także czytania i śledzenia materiałów.

J.K.: Najcenniejszym źródłem informacji są fachowe czasopisma alpinistyczne. Redaktorzy z reguły zadają sobie dużo trudu, aby zebrać pewne materiały i na bieżąco je zapisywać. Zanim zacząłem opracowywać encyklopedię, zajmowałem się tworzeniem monograficznej serii przewodników po Himalajach, co też obecnie kontynuuję. O trudności zdobycia informacji może świadczyć to, że pracując nad pierwszym tomikiem tej serii, wysłałem do różnych znanych mi alpinistów na świecie około dwustu listów (Internetu jeszcze nie było) z konkretnym pytaniem o przebieg danej drogi czy dojścia do niej. Otrzymałem może dziesięć odpowiedzi. Oczywiście tym bardziej sobie cenię te, które dostałem. Na przykład muszę powiedzieć, że [Reinhold] Messner, wielki alpinista, wielki człowiek, odpisywał zawsze. Podobnie jak [Sir Christian John Storey] Bonington. Natomiast serdeczni przyjaciele, z którymi wypiliśmy dużo wina, rzadko odpisywali. Od niektórych nie można doprosić się informacji nawet teraz, w dobie Internetu. Podobnie było w przypadku życiorysów do szóstego tomu encyklopedii ‒ od wielu przyjaciół niestety nie dostaliśmy żadnych informacji. Biografie tych, którzy musieli znaleźć się w encyklopedii, napisaliśmy na podstawie własnych danych.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8

Wyświetlam 4 komentarze
Dodaj swój komentarz
  1. Polak napisał(a):

    Co to znaczy dokończyć himalaizm zimowy ? To że zostały dwa ośmiotysięczniki do zdobycia zimą to przecież nie przeszkadza w zdobywaniu później albo nawet już teraz siedmiotysięczników, a później sześciotysięczników zimą w Himalajach i Karakorum.

  2. […] Żukowska: W niedawno opublikowanym na łamach naszego portalu wywiadzie z Małgorzatą i Janem Kiełkowskimi mowa była o tym, że współcześni alpiniści i wspinacze powinni skupiać się na eksploracji. […]

  3. […] Małgorzata i Jan Kiełkowscy m.in. o Broad Peaku […]

  4. […] Jan i Małgorzata Kiełkowscy nie tylko zasiadają w Radzie Naukowej Korony Ziemi, ale również aktywnie działają na rzecz Centralnego Archiwum Górskiego. Na naszej stronie również możecie przeczytać o tej parze w obszernym wywiadzie Anety Żukowskiej – TUTAJ. […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn