Simone Moro – góry bez porażki, ale pełne marzeń

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 09 września 2013 18:46

Gwiazdą Spotkań z Filmem Górskim w Zakopanem był Simone Moro – obecnie jeden z najwybitniejszych himalaistów na świecie. A w przyszłości zapewne jeden najlepszych pilotów helikopterów na świecie. O wolności, marzeniach, wydarzeniach na Evereście i najbliższych zimowych planach rozmawiał z nim na festiwalowej scenie Piotr Pustelnik. Dziennikarze zadali swoje pytania podczas konferencji prasowej.

Na scenie Spotkań z Filmem Górskim: Piotr Pustelnik, Gabi Kühn tłumacząca słowa Simone Moro oraz Simone Moro (fot. Piotr Turkot)

Na scenie Spotkań z Filmem Górskim: Piotr Pustelnik, Gabi Kühn tłumacząca słowa Simone Moro oraz Simone Moro (fot. Piotr Turkot/wspinanie.pl)

Simone poruszył wiele ważnych kwestii podczas tego spotkania. Wspomniał o swojej młodości – przygodę w górach zaczął od szczytów wielkości naszych Tatr, co jak przyznał, tylko potęgowało marzenia o wielkich górach. I dlatego rozumie dlaczego Polacy byli tacy dobrzy właśnie w himalaizmie. Simone zaczął od wspinania sportowego, osiągając doskonały niegdyś poziom trudności 8a, 8b. Wreszcie zaczął działać w Alpach, by stać się obecnie jednym z najlepszych himalaistów świata.

moro2

moro1

Simone przyznał, że ogromne znaczenie dla jego kariery himalajskiej miał jego ojciec, który go mobilizował do spełniania marzeń. Na konferencji prasowej dodał, że chce być taki sam dla swoich dzieci (ma syna i córkę): Pozwalać marzyć, ale nie kazać innym płacić za twoje marzenia. A przede wszystkim dać im możliwość bycia wolnymi i zachęcać do wielkich marzeń. Córka obecnie trenuje taniec klasyczny, a 3,5-letni syn jest wielkim miłośnikiem… helikopterów. Podczas treningów bardzo często jest jedynym pasażerem Simone w helikopterze. Jest także dobrym wspinaczem :)

Simone Moro (fot. Adam Kokot/KFG)

Simone Moro (fot. Adam Kokot/KFG)

Wybitne osiągnięcia Simone to wypadkowa wielu czynników. Poza naturalnym talentem, Simone poświęca wiele czasu na trening, poddając mu się właściwie codziennie. Przede wszystkim wspina się i biega – pokonuje 140 kilometrów tygodniowo. Jak przyznał, trening to zaledwie 35 proc., reszta to energia do działania, to co mamy w głowie i to co osiągnęli już inni himalaiści, ich doświadczenie i inspiracja. Simone biegał również w Zakopanem – w niedzielę rano pobiegł m.in. z Anną Figurą na Halę Kondratową. – Biegam dużo, dlatego, że lubię i dlatego, że muszę – przyznał, dodając, że zazwyczaj gdy ludzie robią się starsi, trenują mniej i spokojniej. W jego przypadku jest wprost przeciwnie – z wiekiem trenuje jeszcze mocniej. Był też pod wrażeniem ilości ludzi na tatrzańskich szlakach. – To dało mi wyobrażenie jak bardzo alpinizm i himalaizm może być popularny w Polsce.

Simone Moro podczas treningu w Zakopanem z Anną Figurą (fot. arch. Anna Figura/Facebook)

Simone Moro podczas treningu w Zakopanem z Anną Figurą (fot. arch. Anna Figura/Facebook)

Mój trening to „Hymn do radości”, podążanie za swoją pasją. Mam to szczęście, że mogę się temu zupełnie poświęcić. To mój wielki przywilej – powiedział publiczności.

Wcześniej zaś stwierdził, że udaje mu się osiągnąć to co sobie zamierzył w 65 proc. – Nigdy nie miałem jeszcze takiej sytuacji, żebym musiał zrezygnować z wejścia na szczyt, bo nie byłem wystarczająco przygotowany. Zawsze pozostawiam sobie margines. Nie ma w moim słowniku słów takich jak: głód, zmęczenie, brak motywacji. Od poprzednich himalaistów nauczyłem się tego, że muszę być twardy.

Piotr Pustelnik zadał pytanie, czym jest dla Simone porażka w górach. Odpowiedź była być może dla niektórych zaskakująca, z pewnością jednak bardzo optymistyczna.

Szczerze mówiąc nie zaznałem jeszcze porażki w górach. To co mi się nie udało, to tylko przesunięcie sukcesu w czasie – powiedział Simone sentencjonalnie. – Wszystko zależy od klucza. Jeśli nie wejście na szczyt jest porażką – tak, wiele razy nie wszedłem. Himalaizm to jest droga, podczas której uczymy się cały czas i dopiero na końcu możemy powiedzieć, czy odnieśliśmy porażkę.

Jedno z najsłynniejszych zdjęć w historii najnowszego himalaizmu - pierwsi zdobywcy zimą Gasherbrum II: Denis Urubko, Simone Moro o Cory Richards

Jedno z najsłynniejszych zdjęć w historii najnowszego himalaizmu – pierwsi zdobywcy zimą Gasherbrum II: Denis Urubko, Simone Moro o Cory Richards

Czym jest dla Simone himalaizm? Himalaizm to bardzo ważny wyraz wolności, to najlepsza droga do wolności. Nie ma tu medali, sędziów, olimpiady. Są jednak ograniczenia tej wolności. Jeśli twoja wolność ogranicza moją, to powinniśmy się zatrzymać. Everest jest idealną metaforą tego problemu.

Na pytania wprost o ostatnie wydarzenia pod Everestem Simone odpowiedział dyplomatycznie: Nie mówię o tym, bo nie chcę podsycać spekulacji. Nie ja stworzyłem to wszystko, co pojawiło się w mediach. Jeszcze do końca nie zrozumiałem dlaczego doszło do tej bójki. Wszystko to teorie, interpretacje.

Strony: 1 | 2

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] 9. Spotkania z Filmem Górskim trwały w Zakopanem od 4 do 8 września. Program od pierwszego dnia wypełniony był po brzegi wydarzeniami. Gościem specjalnym był Simone Moro, z którym na festiwalowej scenie rozmawiał Piotr Pustelnik. Padło wiele bardzo interesujących stwierdzeń, m.in. o polskim himalaizmie, o marzeniach, o ostatnich wydarzeniach na Evereście i o najbliższych zimowych planach – dlatego też spotkaniu z Simone poświęciliśmy oddzielny artykuł. Zapraszamy do lektury TUTAJ. […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn