Komentarz do Raportu w sprawie zimowej wyprawy na Broad Peak

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 18 września 2013 17:54

Właśnie ukazał się długo oczekiwany Raport Zespołu Wypadkowego w sprawie tragicznej wyprawy na Broad Peak. Raport stara się przedstawić całościowe ujęcie zjawiska jakim był wyprawa, zarówno w aspekcie organizacyjnym, personalnym, logistycznym i wykonawczym. Posiada jednak kilka niekonsekwencji, rozumianych jako zaniechanie wyciągnięcia ostatecznych wniosków z pewnych przyjętych założeń i zdaje się traktować wnioski pośrednie jako wnioski ostateczne. Ponadto zdaje się być subiektywnie zabarwiony opiniami i przeświadczeniami członków komisji; subiektywizm ten wydaje się determinować wnioski i sposób dochodzenia do nich. Nie ma w tym nic nagannego, o ile zdajemy sobie z tego sprawę, a wnioski traktujemy wtedy jako warunkowe, a nie bezwzględne. Postaram się naświetlić kilka, które ujawniły się podczas lektury.

Wyprawa na Broad Peak 2013: widok z wierzchołka na K2, przedwierzchołek Rocky Summit, przełęcz i Broad Peak Middle  (fot. Adam Bielecki)

Wyprawa na Broad Peak 2013: widok z wierzchołka na K2, przedwierzchołek Rocky Summit, przełęcz i Broad Peak Middle (fot. Adam Bielecki)

Banalną, ale symptomatyczną dla logiki tekstu jest jedna z kwestii odnosząca się do oceny przygotowania kandydatów.

Zespół nie stawia zarzutu popełnienia błędu organizatorowi i kierownikowi wyjazdu z powodu uwzględnienia w jego składzie Tomasza Kowalskiego, który nie miał doświadczenia w przebywaniu na wysokości powyżej 8000 m. Przypadki zabierania na wyprawy, także zimowe, ludzi bez doświadczenia w górach powyżej 8000 m, są znane i dość często spotykane. [Raport, s. 9]

Kandydatura Artura Małka nie budziła, naszym zdaniem, zastrzeżeń. Formalnie spełniał kryteria wyznaczone przez PHZ, choć zauważamy, że Artur Małek miał małe doświadczenie wysokościowe pochodzące tylko z jednej wyprawy na ośmiotysięcznik. [Raport, s. 9]

Raport stwierdza, że doświadczenie wysokościowe Artura Małka było małe (jeden szczyt > 8000 m), a Tomasza Kowalskiego niewielkie (żadnego szczytu > 8000 m). W tym samym akapicie odnosi się do Kowalskiego jako do osoby bez doświadczenia wysokogórskiego (w domyśle > 8000 m). Czy można zatem powiedzieć, że raport „uważa”, że niewielkie równa się żadnemu i jest większe niż małe?

Od początku raport ma charakter wartościujący i ocenia zachowania osób związanych ze sprawą. Brak tlenu medycznego w obozie szturmowym zostaje uznany za błąd Kierownika wyprawy.

Raport ocenia także alternatywne plany prowadzenia akcji i taktyki górskiej. W tym wspomina wariant taktyczny zaproponowany przez Kierownika, w którym miało dojść do dwóch ataków zespołów dwójkowych w odstępie jednodniowym. W efekcie dyskusji, ostatecznie zaatakowano jednym zespołem zamiast dwoma dwójkami. Okazało się to być dobrym rozwiązaniem, jeśli wziąć pod uwagę cel sportowy. Jednocześnie było to jednak źródłem tragedii.

Na tym etapie można było uniknąć katastrofy kosztem zdobycia celu. Wydarzenia pokazały, że pogoda nie pozwoliłaby na atak drugiej dwójki lub przerwałaby go załamaniem i zmusiła do wycofu w skrajnych warunkach.

Uznano za niedociągnięcie Kierownika brak wyartykułowanych ustaleń taktycznych. Zespół jednak realizował pewną taktykę. Co więcej, raport uznaje, że intuicyjnym i naturalnym liderem był Maciej Berbeka.

Stwierdziliśmy, że uczestnicy wyjścia szczytowego nie uzgodnili ze sobą podstawowych zasad taktycznych, tzn. zasad postępowania przypadku słabego tempa wspinaczki (nieprzekraczalna godzina odwrotu), zasad postępowania w przypadku drastycznego osłabnięcia któregokolwiek z uczestników ataku wymagającego sprowadzenia oraz nie zostało wyraźnie powiedziane, kto jest liderem wyjścia, choć uznajemy, że był nim z racji doświadczenia Maciej Berbeka.

i dalej:

Zakres kompetencji, sposób podejmowania decyzji i egzekwowanie poleceń w trakcie ataku szczytowego powinno być, zdaniem Zespołu, precyzyjnie ustalone pomiędzy Krzysztofem Wielickim a Maciejem Berbeką przed wyjściem grupy atakującej szczyt z bazy. Brak takich ustaleń uważamy za niedociągnięcie kierownika wyprawy. [Raport, s. 12]

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Wyświetlam 11 komentarzy
Dodaj swój komentarz
  1. qmu napisał(a):

    Nie da się czytać tego bzdurnego komentarza. Przerwałem w połowie.

  2. Magda napisał(a):

    Świetny komentarz, trafne spostrzeżenia, a przede wszystkim jest miejsce na własne przemyślenia.

  3. Andrzej napisał(a):

    nareszcie logiczny komentarz…Tego raportu nie da sie czytac. Nikt z autorów nie był na 8tys. w zimie, Czerwińska latem spylała z góry zostawiając Rutkiewicz a teraz taka etyczna…Gloryfikuje się Berbekę a on też zostawił Kowalskiego. Tyle, że spadł. Gdyby przeżył to dopiero by jechali na niego!!!gratulacje dla autora.

    • basia napisał(a):

      Najlepiej i najprosciej znalezc kozla ofiarnego i wszelkie złe emocje przelac na niego! A co z tego że chlopak przezyl tragedie o której nie mamy pojecia ( nie było nas tam) – ukrzyzujmy go a jakze! Nie wazne że sam ledwie przezyl, nie wazne, że psycha mu siada – grunt, że kazde z nas sobie rzuci w kogos kamieniem dajac upust swoim emocjom! Straszne!!! Adam trzymaj się i nie czytaj nawet tych debilizmow!

  4. Krzysztof napisał(a):

    Nareszcie profesjonalny komentarz analizujący nierzetelność raportu PZA, ale nie do końca. Oprócz analizy postawy Maćka Berbeki, której zabrakło w raporcie, brakuje jednak również analizy postawy Tomka Kowalskiego, który z jednej strony obawiał się braku możliwości brania udziału w ataku szczytowym w razie realizacji dwudniowego planu Kierownika z dwoma dwuosobowymi zespołami. Z drugiej strony jednak, będąc najsłabszym członkiem zespołu z wyraźnymi problemami podczas pierwszej, przerwanej odwrotem, próby ataku (podejścia do przełęczy) nie był w stanie ponieść trudów tego ataku szczytowego.

  5. Marcin napisał(a):

    Konkretnie, logicznie i na sucho – wreszcie. Mam nieodparte wrażenie, że przed publikacją raportu powinien go zaopiniować prawnik – unaoczniłby członkom komisji (z całym szacunkiem) nie zajmujących się na codzień tworzeniem tego typu dokumentów jego niespójności, brak konsekwencji, logiki i emocjonalny, a w przypadku p. Czerwińskiej przez wzgląd na jej osobiste doświadczenia, arogancki charakter.

  6. Monika napisał(a):

    Bardzo wnikliwa i bardzo potrzebna analiza tego stronniczego, nierzetelnego, niespójnego raportu. Dodam od siebie: raportu moim zdaniem tchórzliwego i wazeliniarskiego, a przy tym niezwykle krzywdzącego wobec Adama Bieleckiego, którzy przecież nie został wyznaczony do tego, by podczas wyprawy znieść na własnych plecach wszystkich słabych uczestników wyprawy tylko dlatego, że komisja tworząca raport uznaje go za „najsilniejszego członka wyprawy”. Jeśli wnioski wyciągnięte z tej tragedii pod Broad Peak’iem tak będą wyglądały, program Polskiego Himalaizmu Zimowego będzie można uznać za jedną wielką i bardzo kosztowną pomyłkę, bo rys nadają mu nie trzeźwo myślący ludzie, lecz kółko wzajemnej adoracji, które jest skłonne puścić pod Broad Peak wiekowego wspinacza (nie sprawdziwszy nawet jego formy), tylko dlatego, że kiedyś już się z tą górą mierzył, więc „należy mu się”. Bez samokrytycyzmu możecie, Panowie i Panie z PZA, liczyć tylko na cuda. Które, jak widać, w Himalajach nie chcą się zdarzać tylko dlatego, że wy chcecie, by się zdarzały.

  7. Michau napisał(a):

    Pragnę zaznaczyć, że raport powstawał w oparciu o nagrania rozmów z wyprawy, wywiady z uczestnikami wyprawy oraz wieloma specjalistami, autorytetami górskimi. Komisja konsultowała się także z Arturem Hajzerem. Ostateczna wersja raportu nie jest stanowiskiem wyłacznie członków komisji. Mówią wyraźnie, że opierali się na faktach. Nie rozumiem dlaczego nagle wszyscy oceniają ten raport i są mądrzejsi od komisji skoro nie mieli dostępu do wszystkich tych źródeł. Czy autor tego artykułu myśli, że wszystko wie? Czy odsłuchał rozmowy, jakie toczyły się w trakcie wyprawy? Po co wypisywać takie bzdury?

  8. Krzysiek napisał(a):

    W pełni popieram treść komentarza, bardzo dobry, gratuluję autorowi

  9. Monika napisał(a):

    Michau, skoro już na tym etapie i bez wglądu we wszystkie materiały, którymi dysponowała komisja, pojawiają się tak poważne wątpliwości co do rzetelności i spójności tego raportu, to co dopiero by było, gdyby osoby niezależne, niezwiązane w PZA, mogły obiektywnie ocenić pracę tej komisji… Uważam zresztą, że tak powinno się stać. Co nazywasz bzdurami? Autor artykułu wskazał na poważne sprzeczności w argumentacji komisji, która też „nie wie wszystkiego”, a co najmniej wybiórczo ocenia różne wydarzenia i fakty. Czy komisja objawiła jakąś ewangelię, w którą trzeba wierzyć, bo jak nie to… Krytyka moim zdaniem jest tutaj bardzo uzasadniona, bo z jednego człowieka ten raport robi wręcz mordercę, a błędów innych – nie widzi. Uważasz, że Adam nie ma prawa się bronić, a inni ludzie nie mogą wskazywać na ewidentne błędy tego raportu?!

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn