Czasami upadam, ale staram się wstać mocniejszy – wywiad z Marcinem Świercem

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 19 września 2013 16:27

Marcin Świerc od kilku lat jest jednym z najlepszych biegaczy ultra w naszym kraju. W tym roku ma na koncie między innymi Mistrzostwo Polski w Biegach Górskich i w Skyrunningu, wygraną we wszystkich biegach Salomon S-Lab i w Trans Gran Canarii, 10. miejsce w Transvulcanii, 9. na Mistrzostwach Świata, 7. na Gore-Tex Transalpine Run (w parze z Piotrkiem Hercogiem)… a to i tak nie wszystko :) Z Marcinem rozmawiamy o tym, jak sam ocenia obecny sezon, o jego treningach, startach i wyrzeczeniach oraz o sportowych planach i wyzwaniach na przyszłość.

Marcin Świerc (fot. Monika Strojny)

Marcin Świerc (fot. Monika Strojny)

Michał Unolt: Obecny sezon jest w Twoim wykonaniu wręcz imponujący. Który start dał Ci najwięcej radości i satysfakcji? Który uważasz za najbardziej udany?

Marcin Świerc:  Myślę, że każdy start uczy mnie czegoś nowego, ciągle zdobywam doświadczenie. Udział w zawodach przynosi radość i ogromną satysfakcję. Na początku sezonu zadaję sobie pytanie – czy będzie dobrze? Po zakończeniu i podsumowaniu tego roku mogę odpowiedzieć, że było doskonale ;) Wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną i nie spocznę na laurach. Chcę dogonić światową czołówkę. Najbardziej jednak cieszę się, że poznałem wspaniałych ludzi, którzy ogromnie mnie wspierają i choć chcą pozostać anonimowi, to dziękuję im z całego serca.

Jakie jeszcze cele zostały Ci do osiągnięcia w tym roku? A może planujesz już odpoczynek od biegania i małe wakacje?

Ten sezon był bardzo męczący, czas teraz na krótki odpoczynek. Skupiam się już także na pracy i przygotowaniu do nowego sezonu. Przede mną kilka ważnych decyzji do podjęcia. Już pod koniec września zaczynam pracę na obozach biegowych. Dużo tego wszystkiego, więc wakacje będą krótkie.

Czy z któregoś ze startów jesteś mniej zadowolony albo myślisz, że mogłeś pobiec lepiej? Czy czujesz jakiś niedosyt?

Odczuwam głównie niedosyt. Czuję, że mógłbym jeszcze lepiej się przygotować. Mam jeszcze spore rezerwy, wiem, że mogę walczyć z najlepszymi. Niestety, nie wszędzie mogę być, bo to generuje koszty. Cały czas walczę o pozyskanie środków finansowych, które pozwolą mi na odpowiednie przygotowanie się do sezonu, treningi, opłacenie kosztów związanych z udziałem w zawodach biegowych także poza granicami naszego kraju.

W biegu „Granią Tatr” mimo sporego kryzysu wywalczyłeś 10. miejsce. Spodziewałeś się, że może Cię dopaść taki dołek, że zmęczenie po Mistrzostwach Świata będzie tak duże? Jakie miałeś oczekiwania co do tego startu? Wykazałeś się sporym zaparciem i hartem ducha, ale może lepiej było – z powodu zmęczenia – nie ryzykować np. kontuzji?

Ten start sporo mnie nauczył. Odebrałem dużą lekcję pokory. Nie chciałem się poddać. Zmęczenie Mistrzostwami Świata oraz pracą było duże. Wiedziałem, że nie powalczę, bo nie trenowałem pod ten start. Wcześniej przez trzy tygodnie pracowałem na obozach portalu bieganie.pl i tam nie realizowałem odpowiedniego treningu. Wiele rzeczy nałożyło się na siebie. Czasami trzeba upaść, żeby wstać silniejszym. Wcale nie żałuję tego startu. Przyda się takie doświadczenie.

Marcin Świerc na Biegu Ultra "Granią Tatr" (fot. Piotr Dymus)

Marcin Świerc na Biegu Ultra „Granią Tatr” (fot. Piotr Dymus)

Jak oceniasz poziom polskich zawodników startujących w biegach górskich? Wydaje się, że coraz więcej osób próbuje w nich swoich sił, ale czy czujesz, że wywierają oni już presję i są w stanie z Tobą rywalizować? Patrząc np. na wyniki tegorocznego Biegu Rzeźnika (gdzie nikt nie zbliżył się nawet do Waszego – z Piotrkiem Hercogiem –rekordu trasy), można by pomyśleć, że biegacie w jakiejś innej lidze…

Czy rośnie poziom? Myślę, że powoli tak. Ogromnie za to wzrasta frekwencja, coraz więcej osób zaczyna biegać po górach. Zapisy na tego typu biegi trwają kilka minut, wiąże się to także z limitem osób mogących wziąć udział oraz faktem, że organizowane są one często na ternie parków narodowych. Przychodzi powoli boom na bieganie w terenie. Bycie na takim wysokim poziomie kosztowało mnie dużo samozaparcia, ciężkich treningów, poświeceń. Myślę, że niewiele osób stać na tyle wyrzeczeń.

W tym miejscu dość trudne pytanie – czy znasz przypadki stosowania dopingu przez biegaczy górskich? Czy zdarza się, że np. wokół którychś zawodników krążą legendy podważające ich uczciwość (niekoniecznie w Polsce, ale za granicą)? Czy raczej sądzisz, że biegi górskie są na razie wolne od oszustw i stosunkowo „czyste”?

Strony: 1 | 2 | 3 | 4

Wyświetlam 3 komentarze
Dodaj swój komentarz
  1. gorzata napisał(a):

    brak nakładów finansowych, środków finansowy, brak finansów….ble, ble,ble… po każdym przeczytanym wywiadzie z Marcinem dowiaduję się jednego :( zaczyna mi to trochę doskwierać. Marcin jest dla mnie mega autorytetem w biegach ultra.Zwłaszcza pod względem krótkiego okresu wspinania się na szczyt czołówki. Śledzę na bieżąco każdy jego start….i co…i zaczyna mnie męczyć to, że jak już mój autorytet ma swoje pięć minut,okazje coś powiedzieć, to wiecznie narzeka na problemy finansowe….sama doskonale wiem, że wiąże się to z kosztami- też biegam bez sponsora-czyli każdy mój kiepski start mogę tłumaczyć barkiem kasy….no bo, jakbym miała sponsora, trenera, dietetyka….środki finansowe….Marcin w ten sposób się nie sprzedasz. Sam przyznaj, że nie lubimy ludzi którzy wiecznie narzekają. Uciekamy od takich.Sami mamy mnóstwo problemów po co nam jeszcze czyjeś..pzdr

  2. kto dogoni psa napisał(a):

    Witam

    Jestem innego zdania. Proponuje przeczytać jeszcze raz… Ja przede wszystkim dowiedziałem się, że Pan Marcin dziękuje Salomonowi i Przyjaciołom. Nie narzeka na swój los, raczej jest przedstawicielem środowiska biegaczy, który mówi jak jest w Polsce. I to jest smutne… Na msc Marcina mógłby być Paweł Dybek, Józef Pawlica ,Magda Łączak, Anna Celińska itp… Szacun, że reprezentuje środowisko. Dla mnie to jest człowiek, który nie kalkuluje… Nie pojawił się w B7D choć mógł zarobić, tylko chciał zbierać międzynarodowe dośwaidczenie w Goretex. Ryzykuje, che podnosić swoje umiejętności, marzy o ściganiu sie z najlepszymi, a w wywiadzie mówi jaka jest rzeczywistość. On chce się rozwijać, nie przelicza i dla mnie ma mega szacunek. Bardzo mu kibicuje. Przecież to jest amator, który ma predyspozycje do bieganie tego typu dystansów. Tutaj trzeba się jednoczyć i wspierać, a nie krytykować. On nie narzeka, mówi jak jest. A sama sobie odpowiedz czy jest dobrze? Smutne, że odebrałaś ten wywiad jako narzekanie. On raczej mowi” dajcie nam szanse się wykazać

    Pozdrawiam

  3. Ela napisał(a):

    Gorzato..tak jak z gwoździa zupy nie ugotujesz…tak ze sponsorami i środkami finansowymi, Marcin za granicą miałby szanse nie spać w przyczepie…,,sama doskonale wiem, że wiąże się to z kosztami- też biegam bez sponsora-czyli każdy mój kiepski start mogę tłumaczyć barkiem kasy…. No bo, jakbym miała sponsora, trenera, dietetyka…. Po przez ten komentarz świecisz egoizmem jak nikt inny…

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn