Bieg Rzeźnika od kuchni – wywiad z organizatorami

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 07 maja 2013 15:43

31 maja w Bieszczadach odbędzie się X Bieg Rzeźnika, 1 czerwca wystartuje II Rzeźniczek. Kto stoi za tymi imprezami? Z jakimi trudnościami trzeba się zmierzyć, żeby zorganizować wydarzenie na taką skalę i w takim miejscu? Dlaczego tak trudno o sponsorów Biegu Rzeźnika? Na te oraz wiele innych pytań odpowiadają dla Outdoor Magazynu A – organizatorzy Biegu Rzeźnika.

Zdjęcie wykonane podczas II edycji Biegu Rzeźnika (fot. Piotr Dąbrowski)

Zdjęcie wykonane podczas II edycji Biegu Rzeźnika (fot. Piotr Dąbrowski)

Michał Unolt, Aneta Żukowska: Przed nami jubileuszowa, X edycja Biegu Rzeźnika. Jak wyglądały początki tego kultowego biegu?

Mirosław Bieniecki: Pierwszy Bieg Rzeźnika to był efekt zakładu między grupą przyjaciół o to czy uda się w ciągu jednego dnia przebiec czerwony szlak bieszczadzki. Jaka była stawka zakładu – o tym krążą legendy. Faktem jest, że na starcie stanęło 10 osób, z czego bieg ukończyło 9. W drugiej edycji, w 2005 roku, na starcie stanęło już 47 osób, a 1/5 z nich nie ukończyła biegu. Bieg nie był jakoś specjalnie przez nas promowany, chociaż już wtedy pojawiały się pierwsze wzmianki w mediach. Podstawowym atutem była, i nadal jest, unikatowość tego biegu oraz jego wyjątkowa atmosfera – w końcu nie może być inaczej jeśli organizatorzy są jednocześnie pasjonatami biegania (prawie wszyscy główni organizatorzy ukończyli którąś edycję Biegu Rzeźnika!) i miłośnikami Bieszczad.

Mirosław Bieniecki (fot. arch. Mirosław Bieniecki)

Mirosław Bieniecki (fot. arch. Mirosław Bieniecki)

W ostatnich kilku latach biegi górskie zdecydowanie zyskały na popularności. Czy również na Rzeźniku przybywa chętnych do startu?

Jakub Lengiewicz: Ten wzrost popularności bardzo nas cieszy. Sami musimy w 100 procentach zaangażować się w organizację Biegu Rzeźnika i nie starcza już czasu, żeby samemu wziąć w nim udział; startujemy więc w innych biegach. Co do samego Biegu Rzeźnika, to jest on jednym z najbardziej rozpoznawalnych górskich biegów ultra, dlatego ten generalny wzrost popularności przekłada się także na liczbę chętnych do startu w „Rzeźniku”. Doskonale jest to widoczne, jeśli porównamy długość list startowych w kolejnych latach. Z uwagi na delikatne kwestie związane z zahaczaniem trasy Biegu o tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego w tym i w ubiegłym roku wprowadziliśmy limity startujących, dlatego trudno już tutaj mówić o takim bezwzględnym wzroście chętnych. O popularności może świadczyć to, że nasz wstępny limit 600 osób wyczerpał się w niecałą godzinę od rozpoczęcia zapisów.

Jakub Lengiewicz na mecie VIII Biegu Rzeźnika (fot. Katarzyna A. Liszewska)

Jakub Lengiewicz na mecie VIII Biegu Rzeźnika (fot. Katarzyna A. Liszewska)

W tym roku festiwale biegów górskich odbędą się w Krynicy, w Kotlinie Kłodzkiej i w Bielsku-Białej, do tego kilkanaście biegów ultra i maratonów górskich. Jak w tym towarzystwie radzi sobie Bieg Rzeźnika? Czy swego rodzaju konkurencja ze strony innych biegów działa na korzyść wszystkich biegów, czy też jesteśmy już świadkami „wyrywania” sobie biegaczy?

MB: Bieg Rzeźnika jest marką samą w sobie. Ma unikatową formułę, dziesięć lat tradycji, wysoką rozpoznawalność zarówno wśród biegaczy, jak i nie‑biegaczy. Ponadto, pomimo tak dużej liczby uczestników, staramy się cały czas dbać o tą świetną, kameralną atmosferę, którą pamiętamy z pierwszych edycji, gdzie do każdego zawodnika staraliśmy się podchodzić indywidualnie. Dlatego wierzę w to, że pomimo takiej mnogości innych biegów górskich w Polsce, Bieg Rzeźnika będzie miał cały czas swoją rzeszę fanów, którzy będą nas regularnie odwiedzać.

Konkurencja na pewno działa na korzyść biegaczy – daje im przede wszystkim o wiele szerszy wachlarz możliwości, ale również wpływa pozytywnie na jakość organizowanych imprez biegowych. Co do „wyrywania” sobie biegaczy, to chyba nie ma aż tak prostego mechanizmu. Nie zauważyłem takich tendencji.

VI Bieg Rzeźnika niedługo po starcie (fot. arch. Bieg Rzeźnika)

VI Bieg Rzeźnika niedługo po starcie (fot. arch. Bieg Rzeźnika)

Czy według Was jest jeszcze miejsce w kalendarzu dla kolejnych imprez górskich, czy powoli osiągamy limit?

JL: Myślę, że jest jeszcze dużo miejsca – widać to chociażby po tym w jak piorunującym tempie wyczerpują się limity zapisów w tych popularniejszych biegach. Sukces nowo powstających biegów zależeć będzie, moim zdaniem, od jakiegoś ciekawego pomysłu na bieg, np. od miejsca, czy formuły. Trzeba czymś tego biegacza przyciągnąć. Mamy nadzieję, że taką formułę zapewni przygotowywany przez nas na połowę października tego roku Maraton Bieszczadzki.

A właśnie. Czy możecie zdradzić więcej szczegółów na temat planowanego maratonu?

MB: Jesteśmy po wstępnych rozmowach z przedstawicielami Gminy Cisna oraz Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny i Okolic. Mamy opracowaną bardzo malowniczą trasę i wszystko wskazuje na to, że w połowie października odbędzie się pierwsza edycja Maratonu Bieszczadzkiego. Z jednej strony ma być to bieg przygotowujący do Biegu Rzeźnika, a z drugiej – odpowiedź na zapotrzebowanie biegaczy, którzy chcieliby zmierzyć się z Bieszczadami biegnąc w pojedynkę, nie w parach. Poza tym, Bieszczady jesienią są przepiękne i sami mamy ochotę po nich pobiegać.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] Więcej informacji oraz regulamin zawodów znajduje się na stronie: biegrzeznika.pl. O Maratonie Bieszczadzkim możecie również przeczytać w wywiadzie z organizatorami: Mirosławem Bienieckim oraz Jakubem Lengiewiczem. […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn