Skitouring – jak go podejść?

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 12 kwietnia 2013 10:21

Żeby zjechać w dół, trzeba najpierw wejść pod górę. Kiedyś nie było innej możliwości, teraz coraz więcej narciarzy decyduje się na to dobrowolnie, uciekając przed zatłoczonymi stokami.

W góry wybieramy się, żeby odpocząć. A zamiast korków na ulicach, ścisku w autobusie i hałasu z pobliskiej budowy, na polskich stokach dostajemy w zamian długi ogonek do wyciągu, przepychankę podczas zjazdu i muzykę dudniącą z głośników.

Skitoury dają możliwość podziwiania pięknych widoków i zjazdu po dziewiczym śniegu (fot. Marmot)

Skitoury dają możliwość podziwiania pięknych widoków i zjazdu po dziewiczym śniegu (fot. Marmot)

Ale jest na to sposób. Dzięki nartom skitourowym wyposażonym w specjalne wiązania i foki możemy pożegnać się z wyciągami. Podczas podejścia mamy okazję popracować nad swoją kondycją, a w nagrodę dostajemy zjazd w dziewiczym śniegu i piękne widoki.

Jak to działa?

Skitouring, czyli po prostu górskie wycieczki na nartach, podejścia i zjazdy, narciarzom przyzwyczajonym do wyciągów może wydawać się niewykonalny. Jak to, na nartach pod górę? – pytają niektórzy.

Cała tajemnica leży w pasie materiału z włoskami ułożonymi w jednym kierunku (moherowego, syntetycznego lub innego), który nakleja się na ślizg. Dzięki niemu narta postawiona w linii spadku stoku dziobem w górę nie zjeżdża. Kiedyś do tego celu narciarze używali pasów z sierści fok – stąd nazwa.

Cała tajemnica leży w pasie materiału z włoskami ułożonymi w jednym kierunku, czyli w fokach (fot. Marmot)

Cała tajemnica leży w pasie materiału z włoskami ułożonymi w jednym kierunku, czyli w fokach (fot. Marmot)

Drugim nieodzownym elementem wyposażenia skitourowca są wiązania, które ustawione na tryb chodzenia trzymają but tylko z przodu (pięta jest luźna, podobnie jak na biegówkach). Są dwa typy: półkowe, w których but podnosi się wpięty w ruchomą szynę, oraz TLT (dużo lżejsze). Tu but trzymają tylko dwa bolce w przedniej części wiązania (ale do tego konieczne są buty skitourowe ze specjalnymi wypustkami).

Większość osób zaczynających przygodę ze skitouringiem nie może na początku uwierzyć, że taki system utrzyma but w czasie podchodzenia i w zjeździe, ale trzeba mu zaufać – to naprawdę działa.

Również narty skitourowe różnią się od zjazdowych – przede wszystkim tym, że są lżejsze. To bardzo ważne, bo przy podchodzeniu każdy kilogram więcej jest ogromnym obciążeniem dla naszych nóg.

Start

Pierwszą wycieczkę skitourową można odbyć w zwykłych butach zjazdowych (ale tylko używając wiązań półkowych), do podejścia rozpinając w nich klamry. Lepiej jednak wypożyczyć cały zestaw (narty, foki, buty, kije). Oszczędzimy sobie w ten sposób otarć i odcisków, które mogą zepsuć wycieczkę i skutecznie zniechęcić do skitouringu.

Za komplet sprzętu na jeden dzień trzeba w wypożyczalni zapłacić około 100 zł. Nie warto od razu inwestować we własny sprzęt – pożyczając mamy okazję przetestować kilka modeli nart i sprawdzić, na których najwygodniej się nam podchodzi i zjeżdża. Skitourowe zakupy najlepiej zacząć od wygodnych butów.

Na pierwsze kroki na nartach skitourowych najlepiej wybrać łagodne wzniesienie. Naukę można rozpocząć samemu lub umówić się na takie wyjście z przewodnikiem.

Na początek lepiej skorzystać z rad doświadczonych instruktorów (fot. La Sportiva)

Na początek lepiej skorzystać z rad doświadczonych instruktorów (fot. La Sportiva)

Ktoś, kto dobrze radzi sobie na nartach zjazdowych i ma niezłą kondycję, nie powinien mieć problemu z maszerowaniem na nartach skitourowych. Skitouringu w zasadzie nie trzeba się “uczyć”, wystarczy nabrać wprawy w obsłudze sprzętu i płynności ruchów.

Nie można jednak zapominać o bezpieczeństwie. Wycieczki skitourowe są piękne, jednak przy lekkomyślnym podejściu mogą okazać się bardzo niebezpieczne. Obowiązkowym wyposażeniem każdego skitourowca jest zestaw lawinowy, czyli detektor, sonda i łopata. Ale nie wystarczy je mieć. Trzeba umieć się nimi posługiwać i przede wszystkim wiedzieć, jak nie wpakować się w tarapaty – jakie miejsca omijać, gdzie zachować szczególną ostrożność.

Dlatego na początku przygody ze skitouringiem warto pomyśleć też o odbyciu kursu lawinowego. Takie przeszkolenia, prowadzone przez ratowników TOPR i GOPR, dają podstawową wiedzę na temat lawin, którą każdy skitourowiec powinien mieć.

W górę…

Na starcie najwięcej czasu pochłania nauczenie się postępowania z nowym sprzętem. Najpierw musimy nakleić foki na ślizgi nart. Zaczynam od dołu, zaczepiając specjalny haczyk o nartę, naciągamy fokę, zahaczamy o dziób, a na koniec wygładzamy ręką (z góry na dół). Jeśli jest wyjątkowo zimno (a wiemy, że naszą wycieczkę zaczynamy od podejścia) foki lepiej nakleić jeszcze w domu, bo przy niskich temperaturach klej słabiej trzyma. Naklejając fokę, sprawdźmy też, czy ślizg jest suchy i czysty – krople wody, trawa, igiełki zmniejszają przyczepność kleju.

Kolejny krok to ustawienie wiązań. Tył wiązania musi być zablokowany, skistoper ustawiony na poziomo, a pięta luźna (po postawieniu but nie może wpinać się w wiązanie).

Przy podejściu bardzo ważna jest płynność ruchów (fot. La Sportiva)

Przy podejściu bardzo ważna jest płynność ruchów (fot. La Sportiva)

Przy podejściu bardzo ważna jest płynność ruchów. Kroki powinny być długie, a narty mają suwać po śniegu. Nie podnosimy ich – to powoduje tylko niepotrzebne zmęczenie i utratę równowagi. Kijkami pracujemy podobnie jak na nartach biegowych, czyli na zmianę prawy kijek i lewa narta, lewy kijek i prawa narta.

Pierwszy odcinek drogi przeważnie jest płaski i wiele osób idąc z łatwością, wyrywa się do przodu. W efekcie szybko się męczą i potrzebna jest przerwa na złapanie oddechu. Dlatego lepiej iść wolniej, ale płynnie, bez gwałtownego przyspieszania i przystanków.

Cała zabawa zaczyna się, gdy robi się stromo. Największą zmorą początkujących (a czasem i zaprawionych) skitourowców są nawroty. Jeśli stok jest mocno nachylony nie idziemy na wprost, ale zakosami, czyli zygzakiem od jednego brzegu stromizny do drugiego. Aby się obrócić, trzeba przestawić górną nartę w kierunku, w którym będziemy szli i dołożyć do niej dolną. Nie jest to łatwe z luźną piętą, więc można pomóc sobie energicznym zamachem i uderzeniem piętą w nartę.

Przy stromych i oblodzonych podejściach przydadzą się harszle, czyli specjalne noże przypinane do wiązań. Ich zęby wczepiają się w śnieg i zapobiegają obsuwaniu się nart.

Możemy też zmieniać podparcie pięty w wiązaniu (są trzy pozycje: płaska, średnia i mocno podwyższona – na największe stromizny). Ale coś za coś. Im wyżej opiera się but, tym krok jest krótszy, a równowaga mniejsza – jak na obcasach.

…i w dół

W zależności od tego, jak zaplanujemy naszą wycieczkę, zjeżdżać można przygotowaną trasą lub poza nią. Na początek lepiej jednak podarować sobie głęboki puch i strome żleby, a wybierać teren równy, ubity i pewny.

... i w dół (fot. Marmot)

… i w dół (fot. Marmot)

U góry ustawiamy wiązania do zjazdu. W półkowych trzeba zablokować szynę, w TLT przekręcamy tylną kostkę, tak, by bolce wystawały w stronę buta. W takiej pozycji skistoper jest odblokowany, więc narta nie pogna sama w dół. Dopiero wtedy odklejamy foki, sklejamy je wpół i chowamy do plecaka (a jeśli planujemy po zjeździe kolejne podejście – pod kurtkę, żeby klej nie zamarzł).

Przyzwyczajeni do ciężkich nart zjazdowych na początku możemy poczuć się trochę dziwnie – jakby czegoś na nogach brakowało – ale opanowanie lekkich nart zajmuje krótką chwilę. A potem już tylko zjazd w dół i można zabrać się za planowanie kolejnej wycieczki. Bo bardzo łatwo jest połknąć skitourowego bakcyla.

Barbara Suchy

 

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn