Na fokach w Europie

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 18 kwietnia 2013 15:12

W skitourowych szlakach przez Alpy można przebierać. Wiele z nich to kilkudniowe trawersy przez górskie przełęcze od schroniska do schroniska. Podczas takiej wycieczki można naprawdę nacieszyć się górami. Warto jednak przed dalszą wyprawą sprawdzić się w Tatrach.

Tatry Słowackie

Na początek warto zajrzeć za południową granicę. Nasi sąsiedzi, ze względu na ochronę przyrody i bezpieczeństwo turystów, zamykają co prawda na zimę szlaki powyżej schronisk (od początku listopada do połowy czerwca), ale mimo to terenów do uprawiania skitouringu w Tatrach Słowackich nie brakuje. Do dyspozycji narciarzy pozostają doliny: Żarska, Spalona, Smutna, Salatyńska, Pięciu Stawów Spiskich, Dzika, Dolina Zimnej Wody i Staroleśna.

Widoki podczas wycieczki skitourowej po słowackich Tatrach (fot. Piotr Sztaba, instruktor PZA)

Widoki podczas wycieczki skitourowej po słowackich Tatrach (fot. Piotr Sztaba, instruktor PZA)

Po słowackiej stronie mniej jest łatwych tras dla początkujących, gdyż większość wymaga stromych zjazdów. Na początek można wybrać jednak wycieczki na Salatyna albo na Smutną Przełęcz.

Piękna (ale i dość trudna) jest też długa wycieczka na Polski Grzebień z Doliny Wielickiej (start przy Śląskim Domu), stamtąd zjazd do Doliny Litworowej, wyjście na Rohatkę, kolejny zjazd do Zbójnickiej Chaty w Dolinie Staroleśnej. Turę można kontynuować na Czerwoną Ławkę, Baranią Przełęcz. Na koniec czeka nas zjazd do Doliny Kieżmarskiej.

Alpy Sztubajskie

Niezbyt odległym, przyjaznym na początek i jednocześnie bardzo ciekawym rejonem skiturowym są Alpy Sztubajskie. Główną bazą wypadową jest tu kompleks narciarski lodowca Stubai (noclegi w miejscowości Neustift lub w którymś ze schronisk). W ośrodku jest 6 wytyczonych szlaków skiturowych, o długości ok. 20 km.

Sporo osób zaczyna od wyratrakowanej 10-kilometrowej trasy Wilde Grub’n, prowadzącej niemal od samego parkingu do pośredniej stacji Gamsgarten (czy raczej od Gamsgarten do parkingu dla tych, którzy na nogach mają zjazdówki). Można tu spotkać wielu skiturowców podchodzących bokiem trasy zjazdowej. Dobre miejsce na rozgrzewkę! A gdy już się rozgrzejemy, warto spróbować sięgnąć wyżej…

Wielką zaletą ośrodka Stubaier Gletscher jest bez wątpienia to, że gdy wybieramy się na dłuższą turę, nie trzeba zaczynać podejścia od „poziomu zero” – pierwszy etap można wygodnie pokonać gondolą dojeżdżającą do pośredniej Gamsgarten lub górnej Eisgrat. Stąd zaczyna się wiele ciekawych wycieczek skiturowych, bo na brak możliwości wyboru w rejonie Alp Sztubajskich nie można narzekać – wystarczy spojrzeć na ośnieżone szczyty trzytysięczników Wilder Freiger, Zuckerhütl, Wildspitze czy Daunkogel.

Warto wdrapać się na nartach choćby na Zuckerhütl (3505 m n.p.m.) czy Wilder Pfaff (3458 m n.p.m.), a stamtąd czeka nas piękny zjazd przez lodowiec Sulzenau Ferner. Trzeba jednak pamiętać, że to poważny teren lodowcowy z licznymi szczelinami, więc nie ma żartów – niezbędny jest tu komplet wyposażenia lodowcowego (lina, prusiki, czekan, raki, karabinki, śruba lodowa).

Dobrą bazą dla skiturowców jest schronisko Franz-Senn-Hütte (miła wysokogórska atmosfera, pyszne jedzenie!). Stąd wyruszyć można na pobliskie szczyty, m.in. Schrankogl (3497 m n.p.m.), Ruderhofspitze (3473 m n.p.m.), Vordere Wilder Turm (3177 m n.p.m.) czy Wildes Hinterberg (3288 m n.p.m). To piękne, około 6-8 godzinne wycieczki. Trzeba jednak pamiętać, żeby dokładnie sprawdzić komunikaty lawinowe. Po intensywnych opadach śniegu robi się tu niebezpiecznie.

Rejon Ortlera

Strony: 1 | 2 | 3

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn