Narciarstwo w wersji ekstremalnej – historia freeride’u

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 22 marca 2013 17:55

Historia freeride’u u swych początków jest właściwie tożsama z historią narciarstwa. Kim bowiem, jak nie protoplastami freeriderów, byli myśliwi bezszelestnie poruszający się na nartach ułatwiających im podchodzenie zwierzyny w głębokim śniegu czy wojownicy tropiący wroga.

Wynalazek zrodzony z potrzeby przetrwania, dopiero wiele wieków później miał okazać się narzędziem, które zawładnęło duszami tak wielu ludzi dając im niedostępne do tej pory wrażenia.

Swatch Freeride World Tour by The North Face 2013 (fot. The North Face)

Swatch Freeride World Tour by The North Face 2013 (fot. The North Face)

Narciarstwo od połowy XIX w. powoli stawało się nie tylko wygodnym sposobem przemieszczania się po śniegu, ale równolegle z rozwijającym się w owych czasach nowoczesnym pojęciem turystyki, zaczynało być czymś co można robić po prostu dla przyjemności. Już w latach 50. XIX w. Sondre Norheim z Norwegii wymyślił nowatorskie wiązania, dzięki którym narciarze mogli wykonywać dynamiczne skręty i kontrolować tor jazdy nawet przy większej prędkości.

To właśnie dzięki sprytnemu Norwegowi powstały elementy techniki jazdy na nartach, które przetrwały do dzisiejszych czasów. Pomysły te z czasem zawędrowały do Austrii, gdzie Mathias Zdarsky w roku 1896 opublikował swoją książkę Lilienfelder Ski lauf-Technik, powstałą na skutek jego własnych eksperymentów z norweskimi nartami na alpejskich stokach.

W owym czasie nikt jeszcze nie marzył o kolejkach linowych, wyciągach narciarskich czy ubitych trasach. Pierwszy na świecie wyciąg powstał jednak niewiele później, bo już w roku 1908 w Niemczech, później kolejki linowe poprowadzono na szczyty górujące nad francuskim Chamonix czy szwajcarskim Engelbergiem. Narciarstwo pomału stawało się sportem masowym.

Freeride po polsku

Polska w tych pionierskich czasach na pewno nie pozostawała w tyle, a być może była nawet w awangardzie narciarskich wyczynów dzięki legendarnym narciarzom takim jak Józef Oppenheim, generał Mariusz Zaruski, Bronisław Marusarz czy Stanisław Zdyb. Współcześni im nie znali może jeszcze wyratrakowanych tras, ale udeptywali rejon Hali Gąsienicowej by tam oddawać się szaleństwom na dwóch deskach i to tam właśnie koncentrował się ruch narciarski.

Tymczasem wspomniani dżentelmeni podejmowali się w Tatrach zjazdów i tzw. wyryp (wycieczek na nartach) tak śmiałych, że wiele z nich nie powtórzono do dziś.

Mimo faktu, że dostępny obecnie nowoczesny sprzęt daleko różni się od używanych w latach 20. i 30. wełnianych swetrów, drewnianych nart czy skórzanych butów, niewielu jest chętnych do zmierzenia się z klasycznymi tatrzańskimi zjazdami, takimi jak np. północna ściana Kościelca czy linia z Zawratowej Turni.

Wszystkich żądnych wielkiej dawki tatrzańskiej przygody sprzed niemal stu lat odsyłam do klasycznej książki W stronę Pysznej, po lekturze której dopiero można zrozumieć jak twardzi i zahartowani byli bohaterowie tych historii.

Godna polecenia jest też absolutna perełka kinematografii – polski film Biały ślad z 1932 roku,który śmiało można uznać za protoplastę filmów narciarskich i który powstał gdy ich słynny późniejszy twórca Warrren Miller był zaledwie 8-letnim brzdącem.

Francusko – szwajcarskie Ski Extreme

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. kamil napisał(a):

    Świetny, interesujący wpis. Pozdr

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn