Jak działają detektory lawinowe? – wywiad z Bartłomiejem Rakiem ze sklepu Polar Sport

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 27 marca 2013 13:54

Detektory lawinowe są w Polsce coraz popularniejsze, jednak wciąż daleko nam do standardów obowiązujących chociażby w Alpach. O rodzajach i działaniu detektorów lawinowych rozmawiamy z Bartłomiejem Rakiem z krakowskiego sklepu Polar Sport.

Aneta Żukowska: Czym detektory lawinowe różnią się między sobą?

Bartłomiej Rak (sklep Polar Sport): Detektory lawinowe różnią się przede wszystkim konstrukcją. Urządzenia starej generacji posiadały jedną antenę, wcześniej były jeszcze detektory analogowe, lecz dziś już bardzo rzadko się ich używa. W tym momencie w sprzedaży są detektory dwuantenowe i trzyantenowe, które od kilku lat zaczęły mocno wchodzić na europejski rynek. Obecnie detektory trzyantenowe są na tyle popularne, że stanowią większość sprzedawanych detektorów.

Dlaczego to jest tak istotne? Jak działają detektory?

Detektor trzyantenowy znacznie szybciej i precyzyjniej zadziała podczas poszukiwania zasypanej ofiary. Nie powinien zgubić fali osoby zasypanej, nawet gdy będziemy się z nim szybko poruszać. W przypadku detektorów dwuantenowych może się to zdarzyć. Ogólna zasada działania detektorów lawinowych opiera się na nadawaniu i odbiorze fali radiowej o częstotliwości 457 kHz. Wychodząc w góry ustawiamy urządzenie w pozycji nadawania sygnału, a kiedy zdarzy się wypadek i przyjdzie prowadzić akcję ratunkową przełączamy detektor na pozycję poszukiwania. Po złapaniu sygnału podążamy za wskazaniami z wyświetlacza, ustalamy dokładne miejsce zasypania, a następnie przechodzimy do sondowania i odkopywania poszkodowanego. Najważniejszą zasadą jest jednak niedopuszczenie do wypadku lawinowego. Trzeba mieć świadomość, że około 2/3 zasypanych ginie pod śniegiem w skutek obrażeń spowodowanych lawiną. Przed tym detektor nas nie ochroni…

Mammut, detektor lawinowy Element Barryvox

Mammut, detektor lawinowy Element Barryvox

Nauka obsługi detektorów lawinowych podczas szkolenia lawinowego (fot. Aneta Żukowska)

Nauka obsługi detektorów lawinowych podczas szkolenia lawinowego (fot. Aneta Żukowska)

Czy są jeszcze jakieś inne istotne różnice między detektorami?

Jeśli chodzi o techniczne aspekty, to detektory nie różnią się już specjalnie niczym szczególnym, ponieważ każdy ma taką samą częstotliwość nadawania i odbioru, podobny tryb pracy. Urządzenia te powinny być na tyle uniwersalne, żeby użytkownik który bierze inny detektor do ręki, potrafił go użyć.

Skąd tak wysokie ceny detektorów?

Ceny wynikają z działań producenta, który wprowadza takie urządzenie na rynek. Jest on zobowiązany przeprowadzić szereg wymagających testów bezpieczeństwa, żeby uzyskać certyfikaty, które detektory muszą posiadać. To jest spory koszt. Samo urządzenie nie kosztuje aż tak dużo, ale dojście do myśli technicznej, jaka została zastosowana, czyli wszelkie badania, na pewno jest sprawą kosztowną. Myślę, że sprawny elektronik byłby w stanie zbudować takie urządzenie, to nie jest problem. Tylko, że musimy pamiętać o tym, że detektor musi sprawdzać się w górach, czyli w warunkach wybitnie niesprzyjających. I musi być to urządzenie niezawodne i godne pełnego zaufania – w efekcie jego produkcja i opatentowanie sporo kosztuje.

Ortovox, detektor lawinowy S1

Ortovox, detektor lawinowy S1

PIEPS, detektor lawinowy DSP

PIEPS, detektor lawinowy DSP

 

Skąd więc tak wielkie różnice w cenie między detektorami?

To pytanie do producentów. Oprócz opakowania detektora, sam układ scalony jest technologicznie podobny. Reszta różnic to kwestia opakowania tej technologii, czyli obudowa, długość działania na bateriach, zawieszenie na szelkach, które ubieramy na siebie. Niektóre z detektorów trzyantenowych mają systemy pozwalające na przesłanie dodatkowych informacji pomiędzy urządzeniami tej samej firmy. Na przykład posiadają możliwość sprawdzania funkcji życiowych ofiary lub odznaczania ofiar przy wieloosobowych zasypaniach. Z pewną dokładnością, to nie jest oczywiście stuprocentowa informacja, ale możemy przy grupie zasypanych stwierdzić, które osoby żyją, a które już nie. Takie wskazania należy traktować jako podpowiedź, a nie pewnik. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że mamy detektor tej samej firmy co zasypana ofiara.

Strony: 1 | 2 | 3

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn