„Im więcej wiesz, tym mniej potrzebujesz” – Yvon Chouinard, założyciel marki Patagonia

przez Aneta Żukowska | Opublikowano 27 marca 2013 19:20

To jest Patagonia, to jest Chouinard Equipment. Zrób z nimi co chcesz, ja idę się wspinać – powiedział Yvon Chouinard w latach 70., przekazując stery firmy Kris McDivitt. I być może właśnie dzięki tej, oryginalnej jak na biznesmena, perspektywie udało mu się stworzyć jedną z najbardziej charakterystycznych marek outdoorowych na świecie, zmienić oblicze wspinania, podjąć wiele wyzwań górskich… i nie tylko. Yvon Chouinard nie chciał zostać biznesmenem.

Yvon Chouinard(fot. Henry Iddon)

Yvon Chouinard
(fot. Henry Iddon)

Droga do powstania jego firmy, najpierw Chouinard Equipment, a potem Patagonii, płynęła z konkretnej potrzeby udoskonalenia swojego wyposażenia wspinaczkowego. Powoli, krok po kroku, proste i jednocześnie niezwykłe pomysły były przekuwane na biznesowy sukces.

Reklama marki Patagonia

Reklama marki Patagonia

I tym właśnie sposobem, człowiek który nie chciał za biurkiem spędzić ani minuty, stał się jednym z najbardziej wpływowych osób w amerykańskim biznesie odzieżowym. To jednak stało się właściwie przy okazji. Dla Yvona Chouinarda od zawsze najważniejsze było wspinanie, surfing i wędkarstwo na muchy…

Homary i suchotki

Yvon Chouinard urodził się 9 listopad 1938 roku w Kanadzie. Pierwsze lata dzieciństwa spędził w miasteczku Lisbon, wśród francuskich Kanadyjczyków. Jego ojciec był prostym i twardym człowiekiem, astmatykiem, który od dziewiątego roku życia pracował na rodzinnej farmie. Skończył zaledwie trzy klasy. Później, by powiązać koniec z końcem, chwytał się różnych zajęć – był wędrownym cieślą, tynkarzem, hydraulikiem i elektrykiem. W domu bywał gościem. Gdy była taka potrzeba samodzielnie wyrywał sobie zęby kombinerkami, popijając przy tym mocną whisky prosto z butelki.

Yvon dzielił swój czas z dwiema starszymi siostrami i matką, brat był w wojsku, a ojciec w pracy. Otoczony kobietami od najmłodszych lat, do dziś bardzo dobrze czuje się w ich towarzystwie.

W 1946 roku rodzina Chouinarda opuściła Lisbon i wyruszyła z całym dobytkiem do Kalifornii, w pobliże Los Angeles, gdzie suchy klimat miał pomóc ojcu znieść ataki astmy.

Yvon już na początku pobytu w nowej szkole zderzył się z trudnościami. Nie znał języka angielskiego, był najniższy w klasie, a „dziewczyńskie” imię tylko dodatkowo pogarszało sprawę. Pomimo przeniesienia do prywatnej szkoły, którą prowadziły zakonnice, stopnie na świadectwie małego Yvona nadal nie były wyższe niż 3.

Nuda, brak kolegów, dojmujące poczucie inności i różnice kulturowe dały Yvonowi paradoksalnie większą wolność niż mieli jego rówieśnicy. Na własną rękę przeszukiwał okolicę, penetrował nadbrzeżne zarośla i miejskie parki. Dni po szkole upływały mu na łowieniu okoni, żab, raków, czy polowaniu z łukiem na króliki.

Szkoła średnia również nie przyniosła Yvonowi naukowych sukcesów. Na matematyce liczył otwory w perforowanych ekranach dźwiękoszczelnych, a na historii ćwiczył wstrzymywanie oddechu, potrzebne do nurkowania przy wyławianiu homarów i suchotek. Efekt nie był już tak interesujący: chłopak często musiał zostawać w szkole po zajęciach.

Łyżka miodu

To wszystko jednak nie było ważne. Najważniejszą szkołę Chouinard przeszedł zupełnie gdzie indziej. Pierwszą lekcję odbył jeszcze zanim nauczył się chodzić. W Lisbon, na piętrze wynajmowanego przez Chouinardów domu, mieszkał ojciec Smird. To on właśnie zachęcał małego Yvona do wymagającej wspinaczki po schodach – nagrodą za sukces była łyżka słodkiego miodu.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

Wyświetlam 1 Comments
Dodaj swój komentarz
  1. […] Więcej o filozofii marki i jej twórcy możecie przeczytać w wywiadzie z Yvonem Chouinardem oraz w reportażu o Yvonie Chouinardzie. […]

Skomentuj

XHTML: Możesz korzystać z tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 


Outdoor Magazyn